sobota, 19 maja 2012

#2 I'll be here, by your side

*Maya

Okej... to było dziwne ....
- Mogę wiedzieć gdzie jedziemy ? - spytałam chłopaków.
- A co , boisz się  ? - odpowiedział pytaniem na pytanie brunet.
- No jakbyś zapomniał, to znam cię dopiero kilkadziesiąt minut - odpowiedziałam oschle
- No pamiętam pamiętam. Wiozę cię do szpitala - odpowiedział i pokazał nam swoje dołeczki.
- Aha, czyli nie liczy się moje zdanie ?  - zadałam mu następne pytanie
-  Nieee - droczył się ze mną chłopak.

Super! Wiozą mnie nie wiadomo gdzie, a ja nie mam nic do powiedzenia. Ale w sumie .... Całkiem przystojny ten Harry ! Jednak cały czas mi się wydawało, że skądś go już znam. Niee... to chyba niemożliwe.Po 20 minutach jazdy byliśmy już pod jakimś szpitalem. W ogóle nie miałam pojęcia gdzie jestem i co się ze mną stanie. Harry zaparkował auto tuż pod samym wejściem.
- Zobacz księżniczko, zaparkowałem auto tuż pod wejściem, żeby ci było łatwiej-powiedział Harry
- Księżniczko ? - spytałam i podniosłam jedną brew
- Mhm- kiwnął głową loczek
Nic nie odpowiedziałam i odkręciłam głowę w stronę Eileen. Była zdziwiona tak samo jak ja.
- Dziękuję - powiedziałam do niej uśmiechając się przyjaźnie
- Za co ty mi dziękujesz ? - spytała zdezorientowana
- No za to, że stanęłaś w mojej obronie i za to, że teraz jesteś tutaj ze mną
- Ach, nie ma sprawy. W końcu nie mogłabym patrzeć na chamstwo ze strony Harry'ego Stylesa.
- Znasz go ? - spytałam wytrzeszczając oczy
- A ty nie ? Dziewczyno ! Jak można nie znać Harry'ego Stylesa z One Direction ?
- Eee ?
- Nie wiesz o czym mówię ? - uśmiechnęła się - okej a więc ci wytłumaczę - powiedziała i złapała mnie pod rękę. Eileen opowiedziała mi kim są chłopcy. Chyba bardzo zdziwiło ją to , że nie wiedziałam kim oni są. No ale przecież to nie moja wina kurde, że nie jestem ogarnięta w świecie show biznesu.
- Nawet nie masz pojęcia ile nastolatek chciałoby być teraz na twoim miejscu - powiedziała brunetka i miło się uśmiechnęła.
Odwzajemniłam uśmiech i szłam dalej. Nie wiedziałam co mam w związku z tym zrobić. Z resztą , po co mam coś robić ? Spytałam sama siebie i znowu się zaśmiałam. W recepcji szpitala było całkiem przytulnie. W przeciwieństwie do polskich szpitali, wszystko było tu zadbane i pierwszorzędne. Bordowo-kremowe ściany ładnie komponowały się z beżowymi fotelami. Recepcjonistka skierowała nas na odpowiedni oddział.
- Chodź kruszynko - powiedział Harry i wziął mnie na ręce
- Czy ty aby nie przesadzasz ? - spytałam lekko uśmiechając się
- O ! Widzę ,że też masz takie dołeczki jak ja - stwierdził - bardzo ładne
Poczułam jak się rumienię. Podziękowałam i bardziej się w niego wtuliłam. Poczułam zapach jego perfum. Aż dreszcze mnie przeszły. Znowu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Weszliśmy wszyscy do windy i wjechaliśmy na 4 piętro.
- O ! Darmowe pączki ! - krzyknął Niall i rzucił się w stronę stolika ze słodyczami
- Zostaw to dzióbku , to dla dzieci - powiedział Harry i delikatnie posadził mnie na krześle.
- A ja to nie dziecko ? - oburzył się Niall
- Rób co chcesz - powiedział zielonooki i usiadł na krześle koło mnie
Spojrzał na mnie a ja spojrzałam na niego. Patrzyliśmy na siebie uśmiechając się.
- Uuuu . Albo mi się wydaje, albo coś się tu kroi - powiedział Niall i zadziornie poruszał brwiami
Razem z Harry'm wyszliśmy z transu i oboje zawstydziliśmy się.
- Ooo jakie słodkie buraczki - powiedziała Eileen
- Zjadłbym - odpowiedział Niall i zaczął się śmiać
Właściwie to wszyscy zaczęliśmy się śmiać. W tej chwili drzwi naprzeciwko nas się otworzyły.
- Maya Dwight proszona do gabinetu - powiedziała pielęgniarka i zaprosiła nas do środka
Eileen pomogła mi wstać i obie weszłyśmy do środka. Wolałam, żeby chłopcy zostali na korytarzu.
Wytłumaczyłyśmy lekarzowi o co chodzi, a ten założył mi na nogę jakieś coś. Chyba jakiś usztywniacz, nie mam pojęcia. Podziękowałyśmy lekarzowi i wyszłyśmy. Gdy już wsiadaliśmy do samochodu, Eileen powiedziała, że sama wróci, jednak ja się nie zgodziłam. Dlaczego ? Otóż chciałam bliżej ją poznać. Od samego początku wiedziałam, że to miła osoba. Dziewczyna się zgodziła i obie poprosiłyśmy chłopców, żeby podwieźli mnie pod mój dom. Nie pamiętałam adresu, ale na szczęście miałam przy sobie karteczkę z ulicą, na której mieszkam. Harry doskonale wiedział gdzie to jest i szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
Gdy wysiadałam poczułam czyjąś rękę na mojej nodze. Szybko się odwróciłam.
- A może dasz się namówić na jutro do kina ? - spytał Hazza
- No nie wiem, za tą skręconą kostkę .... - zaczęłam śmiejąc się
- Proszę ... Tak ładnie - powiedział i zrobił maślane oczy
- Ups... Chyba znalazłeś na mnie sposób - powiedziałam i uśmiechnęłam się - Okej
- Taaaaak ! - krzyknął loczek - to jutro będę po Ciebie o 15. Pasuje ?
- Niech będzie. Papa - powiedziałam i pomachałam chłopcom.
Weszłyśmy do domu i od razu koło nas stanęła mama.
- Matko kochana co ci w noge? - mama zaczęła krzyczeć
- Mamo spokojnie, nic mi nie jest. To tylko skręcona kostka,poza tym byłam w szpitalu i lekarz powiedział, że nic mi nie jest. A tak poza tym to jest Eileen - powiedziałam i pokazałam na dziewczynę
- Miło mi panią poznać - powiedziała brunetka i podała rękę mojej mamie
- Mi również - odpowiedziała mama.
- To my pójdziemy na górę. - powiedziałam i zaczęłam prowadzić Eileen do mojego pokoju.
W drodze wytłumaczyłam jej, że może się przestraszyć, ponieważ jesteśmy tu dopiero pierwszy dzień. Brunetka uśmiechnęła się i przytaknęła głową na znak, że rozumie. Strasznie się cieszyłam, że ją poznałam, ponieważ wiedziałam, że już nie będę tu sama.

~~~~~~~~

Dobra na tym skończę xd dopiero drugi rozdział, ale akcja będzie się coraz bardziej rozkręcać. Mam nadzieję że się podoba i mam taką prośbę. Piszcie komentarze, bo nie wiem czy ktoś to wgl czyta xd No także tyle ode mnie :)

3 komentarze:

  1. Zapowiada się fajnie :) Pisz dalej ; D

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo <3 słodkie ! Jestem strasznie ciekawa następnego rozdziału :) Mam nadzieje,że szybko dodasz :D

    OdpowiedzUsuń