*Maya
- Wiesz co, fajna jesteś - powiedziałam do Eileen.
- Haha dzięki , ja też cię lubię - odpowiedziała
Miło spędzałam czas z Eileen. Opowiedziałam jej chyba wszystko o sobie. Ona zrobiła to samo.
- Zwiedziłaś już Londyn ? - spytała dziewczyna
- Nie zdążyłam - zaśmiałam się i pokazałam na moją skręconą kostkę
- Aaa no taaak ! - odpowiedziała śmiechem brunetka- ale za to poznałaś już seksi ciacha
- Jakoś mnie do nich nie ciągnie - odpowiedziałam - ale widziałam,że tobie się chyba spodobał ten... jak mu tam ? Niall ?
- Aż tak widać? - spytała śmiejąc się sama z siebie
- Mhm... - przytaknęłam - z deczka
- Kurde, mam nadzieję że nie wyglądałam jak idiotka - zamyśliła się i upiła łyk herbaty , którą jej zaparzyłam
- Nie... raczej - odpowiedziałam i zaśmiałyśmy się
W tym momencie weszła moja mama. Jak zwykle pytała czy nie jesteśmy głodne. Czy ona nie rozumie, że jak się zje obiad i deser to już się nie jest głodnym ?
- Ja już chyba się będę zbierać - powiedziała Eileen i wstała z fotela.
- Tak szybko ? - spytałam smutno
- Niestety ... Już trochę późno - odpowiedziała i wyjrzała przez okno - ładny masz widok
- Taak... też mi się podoba - powiedziałam i podeszłam do dziewczyny. - może się jutro spotkamy ?
- Okej. To dam ci swój numer - powiedziała i wyjęła ze swojej torebki karteczkę na której napisała numer.
- Zadzwonię do Ciebie jutro o 13 a ty przyjdziesz. Może tak być ?
- Oczywiście - odpowiedziała Eileen
Odprowadziłam dziewczynę do drzwi. Pomachałam jej na pożegnanie i szybko wróciłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam rozmyślać. Myślałam o tych rzeczach, które się wydarzyły zaledwie jednego dnia. Za chwilę usłyszałam kroki na schodach. To pewnie mama szła znowu zapytać się czy nie jestem głodna. Zapukała dwa razy i weszła. O dziwo nie chodziło jej o to czym myślałam , tylko spytała co u mnie. Łaa... nigdy jej się to nie zdarzało. A jak już to bardzo rzadko. Dlatego w głębi ucieszyłam się, że mogę jej opowiedzieć o dzisiejszym dniu. Gdy już to skończyłam mama uśmiechnęła się do mnie i pożyczyła mi szczęścia na jutrzejszej randce. Zaraz zaraz. Randce ?
- Mamo ! To nie jest randka - zaprzeczyłam
- No to twoim zdaniem co to jest jak chłopak zaprasza dziewczynę do kina ? - spytała mama
- To jest wyjście dziewczyny i chłopaka do kina - zaśmiałam się
- Czyli randka - upierała się mama
- Nieważne - urwałam
- No niech ci będzie, a przy okazji nie jesteś głodna ?
- MAMO !
- No dobra już dobra - zaśmiała się mama i wyszła z pokoju.
Wieczór minął mi całkiem przyjemnie. Umyłam się , wskoczyłam w piżamkę i położyłam się do łóżka. Przed snem włączyłam jeszcze laptopa i dodałam pare wpisów na twittera. Poczułam jak oczy mi się same zamykają , więc wyłączyłam laptopa i usnęłam.
Rano obudził mnie szum uliczny. Słońce świeciło prosto przez okno do pokoju. Co jak co , ale miło mi się wstawało. Przeciągnęłam się na łóżku i spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 11 więc za dwie godziny przyjdzie Eileen. Wzięłam głęboki oddech i poczułam świeże ...... gofry ? yeeeeeeeeey mama zrobiła na śniadanie goferyyy ! Jak najszybciej zeszłam na dół ( o ile zjechanie po poręczy można nazwać schodzeniem) i weszłam do kuchni. Przy blacie stała mama, która robiła kolejne porcje gofrów. Przywitałam się z nią i siadłam do stołu. Taty nie było, chyba pojechał do nowej pracy. Szczerze to nie interesowało mnie to zbytnio. Zjadłam dwa gofry i poszłam na górę ogarnąć pokój i ubrać się. Założyłam szare dresy i białą koszulkę. Czas tak szybko minął, że nim się obejrzałam Eileen była już pod moim domem. Usłyszałam dzwonek do drzwi, a za chwilę dziewczyna stała w drzwiach mojego pokoju.
- Hej - przywitała się
- Cześć - odpowiedziałam - wejdź
Dziewczyna weszła i usiadła na fotelu.
- Wiesz już w co się ubierzesz na spotkanie z Harrym ? - spytała Eileen
- No właśnie myślałam, że ty mi pomożesz - powiedziałam i poruszałam śmiesznie brwiami
- Ja ? Ja nie wiem co lubisz , ani nawet nie wiem jakie masz ubrania.
- No właśnie z tym jest trochę problem, ponieważ mam tu mało ubrań . Myślałam , że może pójdziesz ze mną na jakieś zakupy - uśmiechnęłam się do brunetki.
- Zdążymy przed twoim spotkaniem z Harrym ?
- Myślę że tak - odpowiedziałam.
Ubrałam się w jakieś ładniejsze ubrania i wyszłyśmy z domu. Tym razem prowadziła Eileen. W końcu mieszka tu od urodzenia. Obeszłyśmy chyba całe miasto w poszukiwaniu ubrań dla mnie. O 14 wracałyśmy całe obładowane torbami z ubraniami. Gdy byłyśmy już w domu wybrałyśmy w co się ubiorę. Założyłam to : [KLIK]
- Powoli zbliża się 15 . Ja już się zbieram , bo zaraz tu przyjeżdża twój Romeo - powiedziała Eileen.
- A no faktycznie. Już 14:40. Jej to dziękuję za tą mile spędzoną połówkę dnia. Wieczorem napiszę ci co się działo - powiedziałam i przytuliłam Eileen. Dziewczyna wyszła a ja zaczęłam się stresować. Całe szczęście , że już mi się ta noga zagoiła trochę i nie muszę chodzić w bandażu. Chwilę później dało się słyszeć dzwonek do drzwi. Najszybciej jak tylko mogłam zjechałam po poręczy schodów ,a na dole czekał już na mnie Harry. Chyba mama otworzyła mu drzwi. Trochę się speszyłam, bo chłopak widział jak zjeżdżałam, a minę miałam przy tym dosyć dziwną.
- Hej ! Niezłe wejście - powiedział Harry
- Hej- odpowiedziałam i lekko się zarumieniłam.
- To co , idziemy ? - spytał chłopak
- Jasne - uśmiechnęłam się i Hazza wziął mnie pod rękę.
Pod domem stało szare Audi R8. Hmm no nieźle sie pan Styles wozi. Chłopak jak prawdziwy dżentelmen otworzył mi drzwi, poczekał aż usiądę i je zamknął. Wsiadł i ruszyliśmy przed siebie.
___________________________
Jest już trzeci rozdział :D i dedykuję go mojeeej kochanej KASI ! <3 jejku nie wiem co napisać :D Po prostu dziękuję za tyle wejść i za to że wgl ktoś czyta te moje wypociny :D Także ten noo. :D ja już swoje zrobiłam teraz czekam na wasze komentarze i opinie :) love yaaa <3
czwartek, 24 maja 2012
sobota, 19 maja 2012
#2 I'll be here, by your side
*Maya
Okej... to było dziwne ....
- Mogę wiedzieć gdzie jedziemy ? - spytałam chłopaków.
- A co , boisz się ? - odpowiedział pytaniem na pytanie brunet.
- No jakbyś zapomniał, to znam cię dopiero kilkadziesiąt minut - odpowiedziałam oschle
- No pamiętam pamiętam. Wiozę cię do szpitala - odpowiedział i pokazał nam swoje dołeczki.
- Aha, czyli nie liczy się moje zdanie ? - zadałam mu następne pytanie
- Nieee - droczył się ze mną chłopak.
Super! Wiozą mnie nie wiadomo gdzie, a ja nie mam nic do powiedzenia. Ale w sumie .... Całkiem przystojny ten Harry ! Jednak cały czas mi się wydawało, że skądś go już znam. Niee... to chyba niemożliwe.Po 20 minutach jazdy byliśmy już pod jakimś szpitalem. W ogóle nie miałam pojęcia gdzie jestem i co się ze mną stanie. Harry zaparkował auto tuż pod samym wejściem.
- Zobacz księżniczko, zaparkowałem auto tuż pod wejściem, żeby ci było łatwiej-powiedział Harry
- Księżniczko ? - spytałam i podniosłam jedną brew
- Mhm- kiwnął głową loczek
Nic nie odpowiedziałam i odkręciłam głowę w stronę Eileen. Była zdziwiona tak samo jak ja.
- Dziękuję - powiedziałam do niej uśmiechając się przyjaźnie
- Za co ty mi dziękujesz ? - spytała zdezorientowana
- No za to, że stanęłaś w mojej obronie i za to, że teraz jesteś tutaj ze mną
- Ach, nie ma sprawy. W końcu nie mogłabym patrzeć na chamstwo ze strony Harry'ego Stylesa.
- Znasz go ? - spytałam wytrzeszczając oczy
- A ty nie ? Dziewczyno ! Jak można nie znać Harry'ego Stylesa z One Direction ?
- Eee ?
- Nie wiesz o czym mówię ? - uśmiechnęła się - okej a więc ci wytłumaczę - powiedziała i złapała mnie pod rękę. Eileen opowiedziała mi kim są chłopcy. Chyba bardzo zdziwiło ją to , że nie wiedziałam kim oni są. No ale przecież to nie moja wina kurde, że nie jestem ogarnięta w świecie show biznesu.
- Nawet nie masz pojęcia ile nastolatek chciałoby być teraz na twoim miejscu - powiedziała brunetka i miło się uśmiechnęła.
Odwzajemniłam uśmiech i szłam dalej. Nie wiedziałam co mam w związku z tym zrobić. Z resztą , po co mam coś robić ? Spytałam sama siebie i znowu się zaśmiałam. W recepcji szpitala było całkiem przytulnie. W przeciwieństwie do polskich szpitali, wszystko było tu zadbane i pierwszorzędne. Bordowo-kremowe ściany ładnie komponowały się z beżowymi fotelami. Recepcjonistka skierowała nas na odpowiedni oddział.
- Chodź kruszynko - powiedział Harry i wziął mnie na ręce
- Czy ty aby nie przesadzasz ? - spytałam lekko uśmiechając się
- O ! Widzę ,że też masz takie dołeczki jak ja - stwierdził - bardzo ładne
Poczułam jak się rumienię. Podziękowałam i bardziej się w niego wtuliłam. Poczułam zapach jego perfum. Aż dreszcze mnie przeszły. Znowu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Weszliśmy wszyscy do windy i wjechaliśmy na 4 piętro.
- O ! Darmowe pączki ! - krzyknął Niall i rzucił się w stronę stolika ze słodyczami
- Zostaw to dzióbku , to dla dzieci - powiedział Harry i delikatnie posadził mnie na krześle.
- A ja to nie dziecko ? - oburzył się Niall
- Rób co chcesz - powiedział zielonooki i usiadł na krześle koło mnie
Spojrzał na mnie a ja spojrzałam na niego. Patrzyliśmy na siebie uśmiechając się.
- Uuuu . Albo mi się wydaje, albo coś się tu kroi - powiedział Niall i zadziornie poruszał brwiami
Razem z Harry'm wyszliśmy z transu i oboje zawstydziliśmy się.
- Ooo jakie słodkie buraczki - powiedziała Eileen
- Zjadłbym - odpowiedział Niall i zaczął się śmiać
Właściwie to wszyscy zaczęliśmy się śmiać. W tej chwili drzwi naprzeciwko nas się otworzyły.
- Maya Dwight proszona do gabinetu - powiedziała pielęgniarka i zaprosiła nas do środka
Eileen pomogła mi wstać i obie weszłyśmy do środka. Wolałam, żeby chłopcy zostali na korytarzu.
Wytłumaczyłyśmy lekarzowi o co chodzi, a ten założył mi na nogę jakieś coś. Chyba jakiś usztywniacz, nie mam pojęcia. Podziękowałyśmy lekarzowi i wyszłyśmy. Gdy już wsiadaliśmy do samochodu, Eileen powiedziała, że sama wróci, jednak ja się nie zgodziłam. Dlaczego ? Otóż chciałam bliżej ją poznać. Od samego początku wiedziałam, że to miła osoba. Dziewczyna się zgodziła i obie poprosiłyśmy chłopców, żeby podwieźli mnie pod mój dom. Nie pamiętałam adresu, ale na szczęście miałam przy sobie karteczkę z ulicą, na której mieszkam. Harry doskonale wiedział gdzie to jest i szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
Gdy wysiadałam poczułam czyjąś rękę na mojej nodze. Szybko się odwróciłam.
- A może dasz się namówić na jutro do kina ? - spytał Hazza
- No nie wiem, za tą skręconą kostkę .... - zaczęłam śmiejąc się
- Proszę ... Tak ładnie - powiedział i zrobił maślane oczy
- Ups... Chyba znalazłeś na mnie sposób - powiedziałam i uśmiechnęłam się - Okej
- Taaaaak ! - krzyknął loczek - to jutro będę po Ciebie o 15. Pasuje ?
- Niech będzie. Papa - powiedziałam i pomachałam chłopcom.
Weszłyśmy do domu i od razu koło nas stanęła mama.
- Matko kochana co ci w noge? - mama zaczęła krzyczeć
- Mamo spokojnie, nic mi nie jest. To tylko skręcona kostka,poza tym byłam w szpitalu i lekarz powiedział, że nic mi nie jest. A tak poza tym to jest Eileen - powiedziałam i pokazałam na dziewczynę
- Miło mi panią poznać - powiedziała brunetka i podała rękę mojej mamie
- Mi również - odpowiedziała mama.
- To my pójdziemy na górę. - powiedziałam i zaczęłam prowadzić Eileen do mojego pokoju.
W drodze wytłumaczyłam jej, że może się przestraszyć, ponieważ jesteśmy tu dopiero pierwszy dzień. Brunetka uśmiechnęła się i przytaknęła głową na znak, że rozumie. Strasznie się cieszyłam, że ją poznałam, ponieważ wiedziałam, że już nie będę tu sama.
~~~~~~~~
Dobra na tym skończę xd dopiero drugi rozdział, ale akcja będzie się coraz bardziej rozkręcać. Mam nadzieję że się podoba i mam taką prośbę. Piszcie komentarze, bo nie wiem czy ktoś to wgl czyta xd No także tyle ode mnie :)
Okej... to było dziwne ....
- Mogę wiedzieć gdzie jedziemy ? - spytałam chłopaków.
- A co , boisz się ? - odpowiedział pytaniem na pytanie brunet.
- No jakbyś zapomniał, to znam cię dopiero kilkadziesiąt minut - odpowiedziałam oschle
- No pamiętam pamiętam. Wiozę cię do szpitala - odpowiedział i pokazał nam swoje dołeczki.
- Aha, czyli nie liczy się moje zdanie ? - zadałam mu następne pytanie
- Nieee - droczył się ze mną chłopak.
Super! Wiozą mnie nie wiadomo gdzie, a ja nie mam nic do powiedzenia. Ale w sumie .... Całkiem przystojny ten Harry ! Jednak cały czas mi się wydawało, że skądś go już znam. Niee... to chyba niemożliwe.Po 20 minutach jazdy byliśmy już pod jakimś szpitalem. W ogóle nie miałam pojęcia gdzie jestem i co się ze mną stanie. Harry zaparkował auto tuż pod samym wejściem.
- Zobacz księżniczko, zaparkowałem auto tuż pod wejściem, żeby ci było łatwiej-powiedział Harry
- Księżniczko ? - spytałam i podniosłam jedną brew
- Mhm- kiwnął głową loczek
Nic nie odpowiedziałam i odkręciłam głowę w stronę Eileen. Była zdziwiona tak samo jak ja.
- Dziękuję - powiedziałam do niej uśmiechając się przyjaźnie
- Za co ty mi dziękujesz ? - spytała zdezorientowana
- No za to, że stanęłaś w mojej obronie i za to, że teraz jesteś tutaj ze mną
- Ach, nie ma sprawy. W końcu nie mogłabym patrzeć na chamstwo ze strony Harry'ego Stylesa.
- Znasz go ? - spytałam wytrzeszczając oczy
- A ty nie ? Dziewczyno ! Jak można nie znać Harry'ego Stylesa z One Direction ?
- Eee ?
- Nie wiesz o czym mówię ? - uśmiechnęła się - okej a więc ci wytłumaczę - powiedziała i złapała mnie pod rękę. Eileen opowiedziała mi kim są chłopcy. Chyba bardzo zdziwiło ją to , że nie wiedziałam kim oni są. No ale przecież to nie moja wina kurde, że nie jestem ogarnięta w świecie show biznesu.
- Nawet nie masz pojęcia ile nastolatek chciałoby być teraz na twoim miejscu - powiedziała brunetka i miło się uśmiechnęła.
Odwzajemniłam uśmiech i szłam dalej. Nie wiedziałam co mam w związku z tym zrobić. Z resztą , po co mam coś robić ? Spytałam sama siebie i znowu się zaśmiałam. W recepcji szpitala było całkiem przytulnie. W przeciwieństwie do polskich szpitali, wszystko było tu zadbane i pierwszorzędne. Bordowo-kremowe ściany ładnie komponowały się z beżowymi fotelami. Recepcjonistka skierowała nas na odpowiedni oddział.
- Chodź kruszynko - powiedział Harry i wziął mnie na ręce
- Czy ty aby nie przesadzasz ? - spytałam lekko uśmiechając się
- O ! Widzę ,że też masz takie dołeczki jak ja - stwierdził - bardzo ładne
Poczułam jak się rumienię. Podziękowałam i bardziej się w niego wtuliłam. Poczułam zapach jego perfum. Aż dreszcze mnie przeszły. Znowu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Weszliśmy wszyscy do windy i wjechaliśmy na 4 piętro.
- O ! Darmowe pączki ! - krzyknął Niall i rzucił się w stronę stolika ze słodyczami
- Zostaw to dzióbku , to dla dzieci - powiedział Harry i delikatnie posadził mnie na krześle.
- A ja to nie dziecko ? - oburzył się Niall
- Rób co chcesz - powiedział zielonooki i usiadł na krześle koło mnie
Spojrzał na mnie a ja spojrzałam na niego. Patrzyliśmy na siebie uśmiechając się.
- Uuuu . Albo mi się wydaje, albo coś się tu kroi - powiedział Niall i zadziornie poruszał brwiami
Razem z Harry'm wyszliśmy z transu i oboje zawstydziliśmy się.
- Ooo jakie słodkie buraczki - powiedziała Eileen
- Zjadłbym - odpowiedział Niall i zaczął się śmiać
Właściwie to wszyscy zaczęliśmy się śmiać. W tej chwili drzwi naprzeciwko nas się otworzyły.
- Maya Dwight proszona do gabinetu - powiedziała pielęgniarka i zaprosiła nas do środka
Eileen pomogła mi wstać i obie weszłyśmy do środka. Wolałam, żeby chłopcy zostali na korytarzu.
Wytłumaczyłyśmy lekarzowi o co chodzi, a ten założył mi na nogę jakieś coś. Chyba jakiś usztywniacz, nie mam pojęcia. Podziękowałyśmy lekarzowi i wyszłyśmy. Gdy już wsiadaliśmy do samochodu, Eileen powiedziała, że sama wróci, jednak ja się nie zgodziłam. Dlaczego ? Otóż chciałam bliżej ją poznać. Od samego początku wiedziałam, że to miła osoba. Dziewczyna się zgodziła i obie poprosiłyśmy chłopców, żeby podwieźli mnie pod mój dom. Nie pamiętałam adresu, ale na szczęście miałam przy sobie karteczkę z ulicą, na której mieszkam. Harry doskonale wiedział gdzie to jest i szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
Gdy wysiadałam poczułam czyjąś rękę na mojej nodze. Szybko się odwróciłam.
- A może dasz się namówić na jutro do kina ? - spytał Hazza
- No nie wiem, za tą skręconą kostkę .... - zaczęłam śmiejąc się
- Proszę ... Tak ładnie - powiedział i zrobił maślane oczy
- Ups... Chyba znalazłeś na mnie sposób - powiedziałam i uśmiechnęłam się - Okej
- Taaaaak ! - krzyknął loczek - to jutro będę po Ciebie o 15. Pasuje ?
- Niech będzie. Papa - powiedziałam i pomachałam chłopcom.
Weszłyśmy do domu i od razu koło nas stanęła mama.
- Matko kochana co ci w noge? - mama zaczęła krzyczeć
- Mamo spokojnie, nic mi nie jest. To tylko skręcona kostka,poza tym byłam w szpitalu i lekarz powiedział, że nic mi nie jest. A tak poza tym to jest Eileen - powiedziałam i pokazałam na dziewczynę
- Miło mi panią poznać - powiedziała brunetka i podała rękę mojej mamie
- Mi również - odpowiedziała mama.
- To my pójdziemy na górę. - powiedziałam i zaczęłam prowadzić Eileen do mojego pokoju.
W drodze wytłumaczyłam jej, że może się przestraszyć, ponieważ jesteśmy tu dopiero pierwszy dzień. Brunetka uśmiechnęła się i przytaknęła głową na znak, że rozumie. Strasznie się cieszyłam, że ją poznałam, ponieważ wiedziałam, że już nie będę tu sama.
~~~~~~~~
Dobra na tym skończę xd dopiero drugi rozdział, ale akcja będzie się coraz bardziej rozkręcać. Mam nadzieję że się podoba i mam taką prośbę. Piszcie komentarze, bo nie wiem czy ktoś to wgl czyta xd No także tyle ode mnie :)
niedziela, 13 maja 2012
1. I'll lift you up, I'll never stop
*Maya
- Całkiem ładny ten dom - słyszałam zachwyt w głosie mamy
- Tsa - syknęłam.
Co tu jest takiego wspaniałego ? Że okna ładne ? phi
- Dobra , może już wejdziemy, a nie tak stoimy i się gapimy ? - spytałam rodziców
- Jasne - uśmiechnęła się mama. Wiedziała że od tamtego wydarzenia jestem jaka jestem.
Czyli nieczuła , zamknięta w sobie i marudna. Ale to nie moja wina. Nie ja spowodowałam ten cholerny wypadek, w którym zginęła Daria, moja młodsza siostra. Ale nie ważne.
- Łaaaa , ładna ta kuchnia - zachwycała się mama
- No - krótko przytaknęłam
- Maya idziesz ze mną na górę ? - spytał mnie tata
- No mogę - smutno odpowiedziałam
Na górze znajdowały się trzy sypialnie. Największą zajęli rodzice , więc mi do wyboru pozostały dwie. Wzięłam żółty pokój, który wyglądał całkiem przyzwoicie. Wielka szafa stała przy ścianie na wprost łóżka. Okno wychodziło na centrum miasta. Wyjrzałam przez nie i popatrzyłam chwilę na ruch uliczny.
Londyn. Nawet ładnie tu. Lepiej niż w Polsce. Fajnie , że tata dostał tu pracę, bo będzie więcej zarabiał no i ja może się zmienię. Zaraz, co ja gadam ? Ja nie chcę się zmieniać. Mi się tak podoba i koniec.
- O, widzę że wybrałaś już pokój - usłyszałam głos mamy za sobą i szybko się odwróciłam
- Tak , chyba ten będzie dobry - powiedziałam wymuszając lekki uśmiech. - Zejdę na dół po rzeczy
- Pomóc ci ? - spytała mama
- Nie, nie trzeba - odpowiedziałam schodząc po schodach.
Wzięłam walizki i poszłam do swojego nowego pokoju. Fajnie że ten dom jest nowy, bo inaczej miałabym jakieś schizy , że w tym domu są duchy albo ktoś w nim umarł. Ugh... aż mi ciarki po plecach przeszły.
Podjęłam się hardkorowego wyzwania, czyli zaczęłam się rozpakowywać. Wyjęłam wszystkie ubrania i poukładałam je ładnie w szafie. Dużo tych rzeczy nie było, bo mama stwierdziła, że tutaj sobie kupię. Okej, niech jej będzie. Po chwili poczułam że jestem głodna.
- Mamo ! Dasz mi jakieś pieniądze ? Chyba jestem głodna a ta lodówka jeszcze jest pusta- powiedziałam
- Jasne - powiedziała mama i wyciągnęła z portfela kasę .- Tylko uważaj na siebie - dodała
Wyszłam z domu i nie wiedziałam co z sobą zrobić. Pójść w lewo czy w prawo ? A co mi tam , pójdę w prawo. Szłam prosto , a na zakręcie skręciłam w lewo i weszłam do jakiegoś parku. Hmm no ładnie tu, nie to co w Polsce, śmieci wszędzie porozrzucane . Tu było zupełnie inaczej. Trawa wykoszona, żadnego śmiecia na trawniku a liście ładnie zamiecione. Coraz bardziej mi się tu podoba. Włączyłam sobie muzykę na słuchawkach i szłam dalej prosto przed siebie. Gdy byłam chyba na jakimś parkingu poczułam, że się przewracam. Jakiś koleś nie umie cofać. Za chwilę dało się słyszeć jak ktoś wychodzi z samochodu.
Był to chłopak o brązowych lokach i chyba zielonych oczach. Tak mi się wydaje bo z ziemi nie było dobrze widać. Lokowaty podbiegł w moją stronę, ale o dziwo nie do mnie tylko do samochodu.
- Uuu malutki , nic ci nie jest ? - spytał samochodu ? No raczej do mnie nie powiedziałby malutki .
- Ty sobie żartujesz ? - spytałam wkurzona
- Ale że z czym - spytał brunet
Nie no , to są jakieś kpiny. Nagle zobaczyłam jak w naszą stronę idzie jakaś dziewczyna. Brunetka o długich nogach.
- Koleś ! Ty sobie jaja robisz ? Potrąciłeś dziewczynę i nawet nie pomożesz jej wstać ? - pytała zbulwersowana - Daj rękę , ja ci pomogę - powiedziała tym razem do mnie
Podałam jej rękę a ona pomogła mi się podnieść
- Dzięki - powiedziałam i podjęłam próbę wstania - Ała ! - krzyknęłam - chyba skręciłam kostkę
- No super stary ! Skręciłeś dziewczynie kostkę ! - krzyczała dziewczyna
Chłopak chyba nie wiedział co powiedzieć. Trochę go zamurowało, z resztą tak jak mnie. Podszedł do mnie i ...
- Ale co ty robisz ?! - krzyknęłam zbulwersowana - Puszczaj mnie ! - krzyczałam
- Skoro to ja ci to zrobiłem to ja ci pomogę. Harry jestem - powiedział układając mnie na tylną kanapę jego samochodu.
- Super, ja jestem Maya. - powiedziałam sucho
- Ej no ja też chce jechać z wami do szpitala. Bo jedziecie do szpitala, prawda ? - spytała podejrzliwie
- Jasne - odpowiedział Harry. Chyba Harry , przynajmniej tak mi się przedstawił.
- O, cześć - powiedziałam do drugiego chłopaka, który siedział w samochodzie.
- Hejoo - powiedział i z deczka opluł mnie okruszkami chipsów
Super, mam skręconą kostkę, siedzę w samochodzie z obcymi ludźmi i na dodatek mam twarz w chipsowych okruszkach . I to już pierwszego dnia pobytu. Boję się pomyśleć co będzie za tydzień.
- Jestem Niall - powiedział chłopak z chipsami i podał mi rękę. To samo zrobił z .... No właśnie, nawet nie wiem jak nazywa się moja obrończyni
- A tak właściwie... - zaczęłam - to jak masz na imię ? Nawet się nie przedstawiłaś - powiedziałam
- Kurde faktyczniee - złapała się za głowę brunetka- Jestem Eileen - uśmiechnęła się przyjaźnie.
__________________
Dobra, pierwszy rozdział , trochę krótki ale jest :) jtylko żebym wiedziała że ktoś to czyta ;d bo wiecie, tak do siebie pisać to tak troche nie teges xd Nie no dobra, to mówcie czy się podoba i wgl a jak coś jest nie tak to zmienię :) także ten no .... wiecie co robić :)
- Całkiem ładny ten dom - słyszałam zachwyt w głosie mamy
- Tsa - syknęłam.
Co tu jest takiego wspaniałego ? Że okna ładne ? phi
- Dobra , może już wejdziemy, a nie tak stoimy i się gapimy ? - spytałam rodziców
- Jasne - uśmiechnęła się mama. Wiedziała że od tamtego wydarzenia jestem jaka jestem.
Czyli nieczuła , zamknięta w sobie i marudna. Ale to nie moja wina. Nie ja spowodowałam ten cholerny wypadek, w którym zginęła Daria, moja młodsza siostra. Ale nie ważne.
- Łaaaa , ładna ta kuchnia - zachwycała się mama
- No - krótko przytaknęłam
- Maya idziesz ze mną na górę ? - spytał mnie tata
- No mogę - smutno odpowiedziałam
Na górze znajdowały się trzy sypialnie. Największą zajęli rodzice , więc mi do wyboru pozostały dwie. Wzięłam żółty pokój, który wyglądał całkiem przyzwoicie. Wielka szafa stała przy ścianie na wprost łóżka. Okno wychodziło na centrum miasta. Wyjrzałam przez nie i popatrzyłam chwilę na ruch uliczny.
Londyn. Nawet ładnie tu. Lepiej niż w Polsce. Fajnie , że tata dostał tu pracę, bo będzie więcej zarabiał no i ja może się zmienię. Zaraz, co ja gadam ? Ja nie chcę się zmieniać. Mi się tak podoba i koniec.
- O, widzę że wybrałaś już pokój - usłyszałam głos mamy za sobą i szybko się odwróciłam
- Tak , chyba ten będzie dobry - powiedziałam wymuszając lekki uśmiech. - Zejdę na dół po rzeczy
- Pomóc ci ? - spytała mama
- Nie, nie trzeba - odpowiedziałam schodząc po schodach.
Wzięłam walizki i poszłam do swojego nowego pokoju. Fajnie że ten dom jest nowy, bo inaczej miałabym jakieś schizy , że w tym domu są duchy albo ktoś w nim umarł. Ugh... aż mi ciarki po plecach przeszły.
Podjęłam się hardkorowego wyzwania, czyli zaczęłam się rozpakowywać. Wyjęłam wszystkie ubrania i poukładałam je ładnie w szafie. Dużo tych rzeczy nie było, bo mama stwierdziła, że tutaj sobie kupię. Okej, niech jej będzie. Po chwili poczułam że jestem głodna.
- Mamo ! Dasz mi jakieś pieniądze ? Chyba jestem głodna a ta lodówka jeszcze jest pusta- powiedziałam
- Jasne - powiedziała mama i wyciągnęła z portfela kasę .- Tylko uważaj na siebie - dodała
Wyszłam z domu i nie wiedziałam co z sobą zrobić. Pójść w lewo czy w prawo ? A co mi tam , pójdę w prawo. Szłam prosto , a na zakręcie skręciłam w lewo i weszłam do jakiegoś parku. Hmm no ładnie tu, nie to co w Polsce, śmieci wszędzie porozrzucane . Tu było zupełnie inaczej. Trawa wykoszona, żadnego śmiecia na trawniku a liście ładnie zamiecione. Coraz bardziej mi się tu podoba. Włączyłam sobie muzykę na słuchawkach i szłam dalej prosto przed siebie. Gdy byłam chyba na jakimś parkingu poczułam, że się przewracam. Jakiś koleś nie umie cofać. Za chwilę dało się słyszeć jak ktoś wychodzi z samochodu.
Był to chłopak o brązowych lokach i chyba zielonych oczach. Tak mi się wydaje bo z ziemi nie było dobrze widać. Lokowaty podbiegł w moją stronę, ale o dziwo nie do mnie tylko do samochodu.
- Uuu malutki , nic ci nie jest ? - spytał samochodu ? No raczej do mnie nie powiedziałby malutki .
- Ty sobie żartujesz ? - spytałam wkurzona
- Ale że z czym - spytał brunet
Nie no , to są jakieś kpiny. Nagle zobaczyłam jak w naszą stronę idzie jakaś dziewczyna. Brunetka o długich nogach.
- Koleś ! Ty sobie jaja robisz ? Potrąciłeś dziewczynę i nawet nie pomożesz jej wstać ? - pytała zbulwersowana - Daj rękę , ja ci pomogę - powiedziała tym razem do mnie
Podałam jej rękę a ona pomogła mi się podnieść
- Dzięki - powiedziałam i podjęłam próbę wstania - Ała ! - krzyknęłam - chyba skręciłam kostkę
- No super stary ! Skręciłeś dziewczynie kostkę ! - krzyczała dziewczyna
Chłopak chyba nie wiedział co powiedzieć. Trochę go zamurowało, z resztą tak jak mnie. Podszedł do mnie i ...
- Ale co ty robisz ?! - krzyknęłam zbulwersowana - Puszczaj mnie ! - krzyczałam
- Skoro to ja ci to zrobiłem to ja ci pomogę. Harry jestem - powiedział układając mnie na tylną kanapę jego samochodu.
- Super, ja jestem Maya. - powiedziałam sucho
- Ej no ja też chce jechać z wami do szpitala. Bo jedziecie do szpitala, prawda ? - spytała podejrzliwie
- Jasne - odpowiedział Harry. Chyba Harry , przynajmniej tak mi się przedstawił.
- O, cześć - powiedziałam do drugiego chłopaka, który siedział w samochodzie.
- Hejoo - powiedział i z deczka opluł mnie okruszkami chipsów
Super, mam skręconą kostkę, siedzę w samochodzie z obcymi ludźmi i na dodatek mam twarz w chipsowych okruszkach . I to już pierwszego dnia pobytu. Boję się pomyśleć co będzie za tydzień.
- Jestem Niall - powiedział chłopak z chipsami i podał mi rękę. To samo zrobił z .... No właśnie, nawet nie wiem jak nazywa się moja obrończyni
- A tak właściwie... - zaczęłam - to jak masz na imię ? Nawet się nie przedstawiłaś - powiedziałam
- Kurde faktyczniee - złapała się za głowę brunetka- Jestem Eileen - uśmiechnęła się przyjaźnie.
__________________
Dobra, pierwszy rozdział , trochę krótki ale jest :) jtylko żebym wiedziała że ktoś to czyta ;d bo wiecie, tak do siebie pisać to tak troche nie teges xd Nie no dobra, to mówcie czy się podoba i wgl a jak coś jest nie tak to zmienię :) także ten no .... wiecie co robić :)
Bohaterowie
Maya Dwight
Dziewiętnastoletnia jedynaczka, z Polski. Nie ma wielu przyjaciół, jest skryta. Nie lubi chodzić na imprezy, z nikim się nie przyjaźni. Umie grać na fortepianie i lubi śpiewać.
Eileen O'dell
Wesoła osiemnastolatka, mieszkająca z rodzicami w Londynie. Ma starszego brata Oliviera. Kocha imprezy , ale nie lubi ich organizować. Jej pasją jest fotografia. Lubi śpiewać i gra na gitarze.
_____________________________
No to są bohaterki :) Już dzisiaj dodam pierwszy rozdział i mam nadzieję że się spodoba :) Dziewczyny się nie znają jakby co xd Także zapraszam do czytania :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

